25 faktów o Mamie w Czapce

25 faktów o Mamie w Czapce

22 maja 2019 0 By Iwona

Ćwierćwiecze to dobry moment na podsumowanie pewnego etapu w swoim życiu. Już jesteś więcej jak dorosły, już raczej nikt nie zapyta Cię o dowód. Chociaż jeśli masz to szczęście urodzić się kurduplem i popierdzielać w czapce, to masz szansę, że pan w kiosku weźmie Cię za gówniarza. Jeszcze mi się zdarza. Ten post był zaplanowany na 5 maja, na dzień mojego ćwierćwiecza, niestety strach przed blamażem skutecznie odwiódł moją rękę od przycisku „publikuj“. Dlaczego teraz się przełamałam? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że nie zanudzę Was moją osobą.

1.Urodziłam się około trzy tygodnie przed terminem. Powinnam była około 26 maja. A tu bum i 5. Zawsze mi się spieszyło. I zawsze mi się spieszy. Teraz, zaraz, od razu. Mój mąż dostaje już szału. Narzeka, że nie umiem usiedzieć na miejscu.

2.Mam trójkę rodzeństwa, starszą siostrę i dwóch młodszych braci. To dobra kombinacja. Baby zawsze były górą, teraz kiedy my się wyprowadziłyśmy pałeczkę przejęli „młodzi”. Tak na marginesie moją siostrą jest poetyczna.

3.W dowodzie mam wpisane 158cm, pomimo że brakuje mi tam parę centymetrów. Ale oni tego nie sprawdzają. Zawsze miałam kompleks na tym punkcie. Wszyscy znajomi zawsze patrzyli na mnie z góry. To frustrujące.

4.Mam małego bzika na punkcie czapek. Z daszkiem, zimowych, wiosennych, kapeluszy, uszatek i innych. W moim domu można znaleźć niezłą kolekcję. Co ciekawsze wszystko wzięło się od nienawiści do czapek, szczególnie w okresie zimowym. Jakoś w połowie podstawówki zapałałam do nich miłością.

5.Mieszkam za zachodnią granicą. W 2014 roku przypadkowo dostałam tu pracę, na 3 miesiące. W pracy poznałam męża i tak z 3 miesięcy zrobiło się już prawie 5 lat.

6.4 września 2014 roku lekarz stwierdził, że nie będę mieć dzieci. Mam nadzieję, że zarówno Maya jak i Nico będą się ze mną z tego w przyszłości śmiali. Rodzina była zawsze moim marzeniem, nie wyobrażam sobie, co by było gdyby ten lekarz faktycznie miał rację.

7.Obecnie moim największym marzeniem jest budowa domu według mojego projektu. Z pokojem dla każdego dziecka, prawdziwą jadalnią, balkonem i z malutkim ogródkiem.

8.W podstawówce mieliśmy ćwiczenie, musieliśmy napisać na kartce kim chcielibyśmy być w przyszłości. Moja odpowiedź brzmiała: chciałabym być bogatą i kupić mamie dom. Wtedy nie obchodziło mnie na jakim stanowisku będę pracować. Nauczycielka stwierdziła, że nie zrozumiałam pytania, po latach dochodzę do wniosku, że to ona nie zrozumiała odpowiedzi.

9.Nauczyłam się mówić po niemiecku. Całkiem sama. Pomimo tego, że w szkole była to moja pięta Achillesowa. Poważnie. Cieszyłam się, kiedy w szkole przepadała nam ta lekcja, albo jak chorowałam akurat w dzień kiedy znów mieliśmy szprechać. Owszem nie mówię jeszcze poprawnie gramatycznie, ale prawdą jest, że dogadam się prawie wszędzie.

10.Lubię mitologię grecką. Wszystko zaczęło się od tego, kiedy moja siostra przerabiała ją w szkole. Mama czytała nam fragmenty na dobranoc, to bardzo fajnie oddziaływało na wyobraźnię. Później sama musiałam ją czytać w szkole. Bardzo wciągające historie. Teraz często do niej wracam.

11.Lubię Harrego Pottera. Pomimo tego, że ludzie uważają to za dziecinadę, jest to pewien sposób ucieczki od rzeczywistości. Książki, filmy, fanfiction, to bardzo fajna odskocznia, taki trochę odmóżdżacz. Mam też parę ozdób z tej serii, bransoletki, wisiorki, zeszyty. Każdy ma jakiegoś bzika.

12.Jako dziecko miałam złamanego palca. Niestety nikt tego nie zauważył, a ja sama też się nie skarżyłam, dlatego dowiedziałam się o tym dopiero kilka lat później przy złamaniu kości nadgarstka. To wyjaśnia czemu mój mały palec zawsze był taki krzywy.

13.Przeszłam pięć operacji. Dwie cesarki, jeden mały zabieg wszczepienia Reveal Linq – w uproszczeniu wszczepienia długotrwałego EKG. 7 maja dostałam swój pierwszy w życiu stymulator pracy serca. Ot taki spóźniony prezent urodzinowy. Na urodziny podarujemy Ci zdrowie, a co! Mamy rozmach. Niestety na kontroli okazało się, że zsunęła się jedna elektroda i 9 maja pocięli mnie jeszcze raz. Czuję, że to nie koniec mojej przygody z chirurgami.

14.Mam nietolerancję fruktozy, astmę i zaburzenia rytmu serca. Niezły pakiet startowy. Ale kto by się tym przejmował. Medycyna idzie do przodu, da się przeżyć, nawet w Kauflandzie można znaleźć słodycze bez fruktozy, tak, że nie mogę narzekać.

15.Nie piję alkoholu. Nie ciągnie mnie do niego, nawet na imprezach. Owszem raz na jakiś czas, w domowym zaciszu pół lampki wina, lub jakiś Radler, ale to naprawdę zdarza się bardzo rzadko. Mama nauczyła mnie, że kiedy w domu są dzieci, zawsze musi być jeden trzeźwy kierowca. Zawsze trzymam się tej zasady i wcale na tym nie cierpię.

16.Lubię pisać. Wiersze, opowiadania, posty na Facebooku, wiadomości do ludzi. Po prostu pisać. Lubię litery, słowa, zdania, które łączą się w całe opowiadania, które można pochłaniać. Niesamowicie rozwija to moją wyobraźnię. Ostatnim popełnionym przeze mnie opowiadaniem są przygody Zirothie Rath. Trochę nieśmiało i z lekkim wstydem, ale podzielę się tym z Wami tutaj. Dawno go nie aktualizowałam, ale mam jeszcze nadzieję znaleźć dla niego czas.

17.Jak nie trudno się domyślić mój pierwszy blog to fan fiction założony razem z koleżanką Agnieszką. Pisałyśmy wtedy cudowne lovestory w uniwersum bajki Król Szamanów. Prowdziłyśmy go na zmianę i miałyśmy niemałe grono fanów. Niestety jest on gdzieś zapomniany w odmętach onetu. Chyba to było w czwartej klasie. Dosyć wcześnie.

18.Moje pierwsze opowiadanie nosiło tytuł „Porzyczalscy”. W sumie tylko dlatego, że jako ośmiolatek nie znałam jeszcze zasad ortografii. Był to zbiór historii, o miniaturowej rodzinie, która zamieszkiwała mysie nory w ludzkim domu i cichaczem kradła ich drobiazgi „na wieczne oddanie”. Nie wymyśliłam tego sama. O Pożyczalskich opowiadała nam mama, zazwyczaj na dobranoc, kiedy nie mogliśmy zasnąć w innych miejscach niż nasz dom.

19.Moją reakcją na stres jest śmiech. Nie jakiś histeryczny, taki straszny jak na filmach, ale taki mały, niepozorny, przeklęty uśmiech, który już nie raz wpakował mnie w kłopoty. No bo spróbujcie się zaśmiać kiedy strofuje Was nauczyciel. Rozpętałam niezłą burzę. Możecie o tym poczytać tutaj.

20.Lubię tworzyć małe ozdoby. Kiedy byłam w szpitalu, robiłam bransoletki, zapinki do smoczków, breloczki. Czasem lubię obdarować znajomych takim drobiazgiem zrobionym od serca.

21.Uwielbiam rysować. Niektórzy nawet twierdzą, że idzie mi to bardzo dobrze. Niestety z braku funduszy nigdy nie ćwiczyłam i nie rozwijałam tego talentu. Za późno odkryłam Internet i darmowe tutoriale o tym jak wyćwiczyć rękę w rysowaniu. Nie umiem rysować profesjonalnie, mimo to mój mąż namawia mnie na pokazywanie moich rysunków i dzieł światu.

22.Moją pierwszą pracą było zbieranie wiśni u wujostwa na wakacjach. Ale to było za gówniaka, więc nie wiem czy się liczy. Moja pierwsza poważna praca to inwentaryzacje w firmie RGIS Invetur Spezialisten GmbH w Laatzen (Niemcy), co oznacza, że teoretycznie w Polsce nie mam przepracowanego na umowie nawet roku.

23.Często pomagałam tacie przy remontach, dorabiając sobie do kieszonkowego. Dlatego teraz to ja w domu skręcam wszystkie meble i przestawiam wszystko na wszystkie strony. Mój mąż za moją namową kupił „sobie” skrzynię z narzędziami. Ciekawe jak długo będzie myślał, że one na prawdę są jego.

24.Pierwszego papierosa zapaliłam w 19 urodziny. I paliłam do swoich ostatnich urodzin. Teraz staram się rzucić i idzie mi całkiem nieźle. Już nie palę trzeci tydzień.

25.Najgorszym wydarzeniem w moim życiu była pierwsza operacja wszczepienia rozrusznika. Znieczulenie bardzo szybko przestało działać, a ja cała zapłakana krzyczałam do lekarzy, żeby w końcu mnie uśpili. Przypalano Was kiedyś prądem? Nie życzę nikomu. Okazało się, że takie zwykłe znieczulenie miejscowe działa u mnie tylko przez chwilę. Na szczęście druga operacja była o niebo lepsza i wyspałam się za wszystkie czasy.

Jako typowy narcyz stwierdzam, że brakło mi punktów. Mogłabym o sobie pisać i pisać. Boję się tylko, że gdybym kazała Wam czytać więcej o mojej osobie, umarlibyście z nudów. Dlatego kolejną porcję faktów zaprezentuję Wam z jakiejś innej zacnej okazji.